Krogulec i kotka

Zaga – owczarek niemiecki stróżujący przed naszą leśniczówką, rozszczekała się gwałtownie. Na polankę przed domem wyjechał z brzeziniaka terkoczący trabant doktora X, miejscowego weterynarza i naszego dobrego znajomego. Zjawiał się u nas najczęściej wtedy, gdy nie miał co zrobić z jakimś zwierzęcym nieszczęśnikiem, który potrzebował dłuższej opieki. Tak było i tym razem. Samochód zatrzymał się przed ogródkiem. Doktor wysiadł trzymając pod pachą jakieś zawiniątko w ręczniku. „Witam” Zawołałam od progu, zmierzając w jego kierunku. „Dzień dobry pani Małgosiu” Odpowiedział podchodząc. „Przywiozłem nowe kłopoty, jak zwykle.” „A cóż my tam mamy?” Próbowałam zajrzeć pod ręcznik. „Wejdźmy może najpierw do domu, bo to ptaszysko i nie wiadomo jak zareaguje.” Doktor ruszył ku drzwiom. Gdy otworzyłam, puścił mnie przodem i weszliśmy do mieszkania. W pokoju odsłonił  drapieżnika. „To jastrząb krogulec. Wpadł do obory i tłukł się po szybach aż opadł z sił i osunął się na beton” Wyjaśniał zwięźle.. Na pierwszy rzut oka ptak wydawał się zdrowy. Nie był jednak zbyt ruchliwy i stał na rozkraczonych nogach, zgarbiony i osowiały. „Sądzę, że potrzebuje spokoju i trochę jedzenia a powoli dojdzie do siebie. Jestem pewien, że u was wydobrzeje i wróci na wolność w pełni sił.” „No tak, więc co potrzebne jemu już wiemy. A pan, czego się napije? Kawki? Herbaty? Właśnie upiekłam ciasto. Może kawałeczek? Proszę usiąść, zaraz podam” Starałam się zagospodarować gościa. „Nie, nie. Przepraszam bardzo, ale spieszę się. Już tam na mnie czekają. Te szczepienia, sama pani wie. Dzisiaj jeszcze całą oborę muszę przelecieć- sto sztuk.” „No cóż, trudno. Może jednak w końcu spotkamy się, nie z obowiązku. Zapraszam serdecznie.” Odparłam ze zrozumieniem. „Bardzo dziękuję. No może uda się kiedyś w końcu.” „ Pozdrowienia dla żony i jeszcze raz zapraszam. Choćby zobaczyć jak miewa się pański protegowany a nasz nowy podopieczny.” „Dziękuję, dziękuję pani Małgorzato. Dziękuję i do zobaczenia” Doktor już pędził do samochodu szybkim krokiem. Siadając za kierownicą pomachał mi na pożegnanie i pojechał. Gdy umilkł warkot silnika tylko ptaki wyśpiewywały na wiele głosów a drzewa delikatnie szumiały w koronach. Wróciłam do domu. Krogulec nadal siedział na biurku pod oknem, gdzie go zostawiliśmy. Wyprostował się już jednak i pewniej stał na nogach. Bacznie spojrzał na mnie, gdy weszłam. „No kochany. Teraz zrobimy ci specjalne miejsce do odpoczywania. Będziesz miał własną żerdkę do siedzenia i naczynko na wodę.” Kiedy przemawiałam do niego, przyglądał mi się uważnie. Cały czas podążał za mną wzrokiem, gdy kręciłam się po pokoju. Zaakceptował swoje nowe miejsce, pozwalając się na nie przenieść bez oporów. Ponieważ w lodówce miałam świeże wątróbki drobiowe, mogłam poczęstować naszego podopiecznego. Podsunęłam mu kawałek pod dziób. Przechylił głowę i przyglądał się z zainteresowaniem. Po chwili złapał dziobem za brzeg i pociągnął. Oderwany kawałek połknął podrzucając głowę. Teraz wyciągnął szpon, łapiąc cały kawał. Szybko puściłam a on docisnąwszy wątróbkę szponem do żerdzi, zaczął się pożywiać. Zjadł wszystko. Po posiłku ożywił się nieco i wyczyściwszy dziób zabrał się do porządkowania piór. Szybko zorientował się w swojej sytuacji i zdecydowanie starał się wyciągnąć z niej jak najwięcej dla siebie. Przez pierwsze dni dużo odpoczywał i jadł coraz więcej. W końcu zabrał się za zwiedzanie mieszkania. Podfruwał na różne miejsca i obserwował otoczenie. Powoli stawał się członkiem naszej leśnej rodzinki. W naszym domu od dawna żyło wiele różnych zwierząt. Kotka Malwinka była najbardziej zasiedziałym, stałym lokatorem. Spała najczęściej w pokoju na kanapie a wieczorami oglądała, wraz z nami, telewizyjne dobranocki. Najchętniej przygody Toma i Jerry’ego. Dla kici jastrząb stał się nową fascynacją. Wodziła za nim wzrokiem w skupieniu. Zawszeć to ptak a nasza koteczka była niezwykle łownym stworzeniem. Tępiła myszy z wielkim zaangażowaniem, ale niestety i ptaki padały jej łupem. Nic więc dziwnego, że ptak w domu, choć większy od wróbla czy sikorki, mobilizował naszą kicię i pobudzał jej instynkty łowieckie. Jej niezdrowe zainteresowanie krogulcem nie trwało jednak długo. Pewnego dnia na długo ustalone zostały wzajemne stosunki między obu drapieżnikami. Wczesnym popołudniem ptaszysko siedziało sobie spokojnie na oparciu krzesła czyszcząc pióra. Zdawał się nie zauważać kotki, która niezmiennie próbowała potraktować go jak obiekt polowania. Wolno, miękkimi krokami okrążała krzesło, wpatrując się bacznie w ptaka. Kiedy przysiadła, rozważając jakby tu szybko złapać swą ofiarę, jastrząb rozłożył skrzydła i przefrunął na telewizor. Tam nadal kontynuował swe zabiegi pielęgnacyjne. Kotka przypadła do podłogi, po czym uniosła się i znów wolniutko, cierpliwie zaczęła się przemieszczać. Tym razem w stronę telewizora. Sytuacja taka powtórzyła się jeszcze dwa razy. Z telewizora ptak przeleciał na stół, po czym na oparcie następnego krzesła. Za każdym razem Malwinka cierpliwie podążała za nim. Przy drugim krześle kocica, wpatrując się w swój wymarzony łup hipnotycznym wzrokiem, przysiadła i nerwowo zabujała zadem , szykując się do skoku. Teraz nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Ptak spoglądając z góry groźnym wzrokiem, rozpostarł skrzydła i błyskawicznie wylądował na kocim grzbiecie. Od tego momentu wydarzenia potoczyły się z prędkością błyskawicy. Przerażona kicia ruszyła przed siebie jak rakieta, wioząc na grzbiecie krogulca z rozpostartymi skrzydłami i jedną nogą wysuniętą do przodu. Jechał jak zawodowy woltyżer. Kotka gnała wokół pokoju, całkowicie zdezorientowana, aż w końcu zauważyła przerwę między piecem kaflowym a ścianą. Skierowała się  tam w ostatnim geście desperacji i rozpaczy. Nim wskoczyła do tej kryjówki, jastrząb puścił się jej grzbietu i odfrunął na oparcie krzesła. Malwinka znikła za piecem a ptak zaczął doprowadzać do porządku swoje upierzenie. Zajął się sobą i nie zwracał uwagi na nikogo. Kociczka pozostała za piecem do wieczora. Wyślizgnęła się stamtąd powoli dopiero w nocy. Następnego dnia wyglądało na to, że wzajemne stosunki, na linii kot- jastrząb, zostały definitywnie ustalone. Kicia zachowywała się tak, jakby nie było w domu żadnego ptaka a krogulec nie zauważał kota, którego traktował jak powietrze. Oba drapieżniki dotrwały w tych stosunkach do przedwiośnia, kiedy to ptak całkiem już sprawny i nieźle odżywiony opuścił nasz dom wracając na wolność. Tam było przecież jego miejsce.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Krogulec i kotka

  1. Angie pisze:

    Świetna historia!
    Tak przy okazji, pomyślałam , że moim kocim drapieżnikom przydałaby się taka nauczka. Pogodziłam się z tym, że wciąż znoszą pod dom zabite myszy, nornice, małe szczury , ale wciąż nie mogę darować im ptaków. Kiedyś upolowały nawet kosa( samicę kosa) .Najciekawsze jest to, że tak jak w domu rywalizują zabiegając o smakowite kąski z lodówki ( tak jakby któreś z nich było faktycznie poszkodowane…;) ) , tak na na dworze łączą się w zgodną ” brygadę” i współpracując zgodnie polują. Nie wiem czy to zachowanie typowe dla kotów, ale tak z moimi jest.
    Polowanie na ptaki troszkę odpuściły,tzn. mniej buszują już w koronach starych drzew, odkąd jakaś mama ptasia pogoniła je ostro w obronie piskląt 🙂 Ale jeśli chodzi o pozycję kota w domu, po tych kilku latach mieszkania z tym moim stadkiem pod jednym dachem, stara prawda, że kot nigdy nie zaakceptuje tak do końca innego( tej samej wielkości lub mniejszego) stworzenia w swym domu, u nas potwierdza się w 100% 🙂

    • maszynagocha pisze:

      Kot to indywidualista, a przestrzeń którą zasiedla chce wziąć w posiadanie. Stąd często znaczenie terenu moczem, zwłaszcza jeśli zjawi się ktoś nowy. Nie jest jednak głupi i jeśli przeliczy się z siłami, udaje że nic się nie stało i on w zasadzie o niczym nie wie. A moje koty też niestety łapią ptaki, ale taka już ich natura.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s