Na padoku

Biała, gęsta mgła opadała powoli na padoki. Otoczone wyłaniającą się z niej ścianą lasów, wyglądały jak zaczarowane jezioro. Zanurzona do połowy piersi we mgle, ukazała się mlecznobiała, długogrzywa Persja. Zjawiła się niespodziewanie, jakby wypłynęła z bajkowych głębin. Stara, blisko trzydziestoletnia klacz, mimo swego podeszłego wieku, wciąż pozostawała niekwestionowaną przywódczynią stada. Strzygła uszami i głośno wydmuchiwała powietrze przez rozwarte chrapy. Łowiła dochodzące z lasu odgłosy i zapachy. Za nią powoli wyłaniały się pozostałe konie. Rosła, szpakowata Iris z wysoko uniesioną głową i odstawionym ogonem, poruszała się sprężyście i czujnie. Podążała tuż za swoją starą, ale wciąż jeszcze zjawiskową matką. Za nimi kare półsiostry : Pepe i Isena. Energia rozpierała ich młode, umięśnione ciała. Kręciły się i podskakiwały zaczepiając się nieustannie i zachęcając do zabawy. Kara Płotka, matka Pepe, ukazywała co chwilę swą piękną, szlachetną głowę, gdy podnosiła ją, przerywając skubanie trawy. W rześkim powietrzu niosły się pokrzykiwania gęsi, ciągnących górą na swe miejsca pastwiskowe. Z pól za lasem dolatywał tęskny klangor żurawi. Dzień wstawał szybko. Powietrze oczyszczało się a wilgoć siadała na ogrodzeniach i trawach. Promienie słoneczne coraz śmielej przebijały się ku ziemi przynosząc ciepło i pogodę tak dla ziemi jak i dla duszy. Mgła znikła w końcu zupełnie a konie z rozleniwieniem chłonęły rozlewające się wokół ciepło. Niektóre leżały, inne zwiesiwszy głowy, zmrużyły oczy i stojąc oddawały się relaksacyjnej drzemce. Kruki przyleciały znad lasu i kręciły się wśród końskich odchodów w poszukiwaniu czarnych żuków, bliskich kuzynów świętych skarabeuszy. Łaziły stawiając wielkie kroki i kiwając zabawnie swymi mocnymi głowami uzbrojonymi w potężny dziób. Od czasu do czasu podskakiwały z uniesionymi skrzydłami, aby odgonić rywala od znalezionego skarbu. Były gotowe bronić swojej stołówki nawet przed końmi. Kiedy któraś z młodszych klaczy zbliżyła się ciekawie, czarne ptaszyska sadziły wielkimi krokami z rozpostartymi skrzydłami i skutecznie przepędzały ciekawskiego delikwenta. Nagle poderwały się z krakaniem i krążąc wysoko nad łąką, głośno wyrażały swe oburzenie z powodu przerwanego posiłku. Spokojnie drzemiąca do tej pory Persja, podniosła głowę i postawiwszy uszy zaczęła węszyć szeroko rozwartymi nozdrzami. Dobrze wiedziała, że te czarne ptaki nie oderwały się nagle od swego posiłku bez powodu. Faktycznie. Od lasu zbliżał się dziwny zwierzak. Pies nie pies. Niski, szeroki, idąc kiwał się na boki i błyskał białymi i czarnymi plamami na głowie. Dopadł końskich odchodów, które właśnie opuściły kruki. Grzebał w nich pazurami i niuchał wielkim nosem, wyszukując smakowitych żuków, które niedawno padały łupem ptaków. Kręcił się przy tym i fukał ze złością spoglądając na stojące nieopodal konie. Te całą swą postawą wyrażały zaniepokojenie dość głośną obecnością dziwnego przybysza. Stara Persja dmuchając donośnie z łukowato wygiętą szyją i uniesionym jak chorągiew ogonem, zbliżała się wolno, lekkim, tanecznym krokiem. Tuż za nią rozciągnęły się tyralierą pozostałe klacze, podniecone i spięte. Borsuk, bo to on właśnie przyszedł na tę żuczą ucztę, warczał i terkotał nerwowo wygrażając koniom. Młode klacze kreśliły w kłusie koła zbliżając się, to znów oddalając od intruza. Ten odwrócił się do koni i zjeżywszy futro przyjął zdecydowanie agresywną postawę, pokazując cały garnitur potężnych zębów. Konie tańczyły wokół próbując rozpoznać przeciwnika. Nagle borsuk skoczył gwałtownie w kierunku stada i zaatakował białą Persję. Dopadł jej, próbując kąsać. Klacz podrywała nogi w energicznym pasażu. Chwycenie jej zębami stanowiło ogromne wyzwanie. Borsuk kręcił się pod brzuchem kobyły, pomiędzy czterema roztańczonymi kopytami. Zaniepokojenie stada kłopotami przywódczyni osiągnęło apogeum. Zdesperowana Iris ruszyła gwałtownie energicznym galopem, okrążając podrygującą nad intruzem matkę. Za kolejnym nawrotem stuliła nagle uszy i dodała. Przebiegając tuż przy boku starej klaczy odwróciła lekko głowę spoglądając za siebie i wystrzeliła tylną nogą, celując w kręcącego się pod brzuchem zwierzaka. Kopyto z trzaskiem trafiło w głowę agresora. Ten wyfrunął spod białej kobyły i po trzech metrach opadł na ziemię. Drgał jeszcze przez chwilę zanim znieruchomiał. Iris obiegała rytmicznym kłusem miejsce zdarzenia. Wysoko niosła głowę na wygiętej szyi. Ogon położony na grzbiecie, rozwiewał się jak buńczuk. Przez rozwarte chrapy z głośnym świstem wydmuchiwała powietrze. Persja przestała podskakiwać i chodziła wokół leżącego borsuka, stawiając nogi lekko i sprężyście, gotowa zareagować w każdej chwili. Szpakowata Iris zwolniła i podeszła do starej przewodniczki odzywając się głębokim, niskim głosem. Zbliżyła chrapy do jej głowy i dmuchała delikatnie, rżąc cichutko z lekko rozwartym pyskiem. Okazywała swoje poddanie i chciała się upewnić, że nic się nie stało. Konie parowały, spocone po przeżytych emocjach. Krążyły teraz wokół a podniecenie powoli znikało. Słońce stało już wysoko na czystym, bezchmurnym niebie. Stado uspokoiło się i klacze po kolei szukały miejsca, gdzie można by się wytarzać. Zetrzeć z siebie zastygający pot, ślad niedawnych przeżyć. Waliły się jedna za drugą na ziemię i z pasją wycierały swędzącą skórę. Nad padokiem pojawiły się kruki i po kolei lądowały przy końskich odchodach. Powoli powracał leniwy spokój.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Na padoku

  1. Navia pisze:

    Niesamowita opowieść. Nie przypuszczałam, że borsuki mogą stanowić jakieś zagrożenie dla tak dużych zwierząt ?

  2. Angie pisze:

    Gosiu, dzięki Tobie naprawdę można się dużo dowiedzieć o zwierzętach!
    Z przyjemnością czytam Twe opowiadania 🙂
    Ponieważ zauważyłam, że spodobał Ci się zaprezentowany u Ev fragmencik Książa, zapraszam Cię na wędrówki po moich rodzinnych stronach – z prawej strony mego bloga jest kategoria
    „Moje Wędrówki”. Trochę piszę tam o Dolnym Śląsku 🙂
    A tu mój ukochany zamek:

    http://angiewitch.wordpress.com/2013/01/06/zamek-w-kamiencu-i-krolewna-oranska/

  3. JA pisze:

    Przecudne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s