Niespodziewane spotkanie

Śnieg chrzęścił pod stopami. Skrzył się w popołudniowym słońcu miriadami drobniutkich iskierek. Rozbłyskiwały jak gwiazdy na nieboskłonie. Zimowy kosmos.

Obrazek

            Brnęłam po zmarzniętym puchu, niosąc sporą naręcz siana, pachnącego swojsko i przytulnie. Ostry mróz szczypał w policzki. Konie zauważyły już zbliżający się posiłek i schodziły ze wszystkich stron padoku. Rozrzucając siano pod wiatą, kątem oka zauważyłam dziwny ruch na zewnątrz. Lekkie skrzypnięcie i nieoczekiwane, w tym miejscu, sapanie sprawiło, że odwróciłam głowę w kierunku tych odgłosów. Nieopodal wiaty, tuż za ogrodzeniem padoku stał dzik. Na oko mógł ważyć jakieś 50 kilo. Spojrzeliśmy sobie w oczy i zwierz ruszył truchtem wzdłuż ogrodzenia. Po chwili przebiegł betonówkę, tuż za padokiem i zatrzymał się na ścianie lasu. Coś było nie tak. Mimo, że z bliska widziałam go tylko przez chwilę, jego gwizd nie wydał mi się całkiem normalny. W połowie żuchwy coś jakby zwisało. –Może to język- zamruczałam pod nosem do siebie.

Obrazek

            Wyszłam spod wiaty i pokonawszy ogrodzenie stanęłam na betonowej drodze, biegnącej wzdłuż padoku. Dzik chrząknął nerwowo i z zadartym ogonem pokłusował wzdłuż ściany lasu. Nie odbiegł jednak daleko. Zawrócił i zatrzymał się w niewysokich zaroślach, między betonówką a lasem.

            -Postrzałek- pomyślałam. –Kto mógł zostawić zranionego zwierzaka?- rozważałam w myślach, przyglądając się, patrzącemu na mnie z zarośli przelatkowi. –To musiał być kłusownik- powiedziałam głośno i zdziwiłam się słysząc swój głos.Próbowałam wydedukować, co mogło się stać. Myśli kłębiły się w głowie.

            –Rasowy myśliwy nie zostawi postrzelonego zwierzaka, będzie go szukał. Bo przecież może trzeba skrócić mu cierpienia, żeby nie umierał w mękach.- analizowałam, szukając wytłumaczenia dla tego, co widziałam.

            Dzik miał wyraźnie odstrzelony kawałek żuchwy, który zwisał na pasku skóry. Tak uszkodzony zwierzak skazany jest zimą na powolną śmierć głodową. Dla dzika gwizd, to ważne narzędzie do pozyskiwania pożywienia. Kiedy nie może go użyć, głoduje. Ten mógłby tylko zlizać językiem coś z gładkiej powierzchni.

            –No tak!- olśniło mnie. –Przyniosę płatki owsiane i rozsypię na betonówce. Może będzie mógł zlizać-

Wycofałam się powoli pod wiatę. Konie żuły pachnące siano i promieniowały ciepłem. Poklepałam pierwszego z brzegu, wyszłam na drugą stronę i ruszyłam do stajni. Szłam szybko, na ile śnieg pozwalał. Mieliśmy zawsze w paszarce kilka worków płatków owsianych lub jęczmiennych dla naszej ponad trzydziestoletniej kobyłki-seniorki. Zęby miała już w stanie szczątkowym i potrzebowała pasz, których nie musiała z mozołem rozcierać. Napełniłam puszkę płatkami i ruszyłam z powrotem. Na betonowej drodze za padokiem odgarnęłam śnieg i rozsypałam płatki na oczyszczoną powierzchnię. Dzik stał nadal w zaroślach i obserwował moje poczynania. Kiedy się podniosłam sapnął i zatupał nerwowo.

-Spróbuj, może dasz radę- zagadałam spokojnym głosem. Ruszył w stronę lasu i znowu zawrócił. Stał niedaleko i próbował łapać górny wiatr. Charczał przy tym dziwnie. Prawdopodobnie postrzał utrudniał mu węszenie. Wycofałam się spokojnie i odeszłam do stajni. Miałam jeszcze trochę roboty. Kiedy wróciłam po godzinie, dzika już nie było. Zmierzchało się. Pochyliłam się nad miejscem, gdzie wysypałam płatki. Było pusto, czysty beton. –Chyba zjadł- pomyślałam.

            Przez jakiś czas wysypywałam płatki dwa razy dziennie. Zawsze znikały. Później zauważyłam, że przychodzą też do nich sarny. Tego dzika widziałam raz jeszcze w lesie, po drugiej stronie padoku. Nie wiem, czy go w końcu odstrzelono. Na pewno korzystał z prowizorycznej stołówki, jaką przez spory czas prowadziłam na betonówce.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Niespodziewane spotkanie

  1. Musisz być bardzo silna ,że możesz znieść takie emocje.Ja tylko raz zszywałam u brata leśniczego kurę poszarpaną przez kunę Bardzo to przeżyłam.Chciałam mieć dom na wsi , ale bardzo boję się złych ludzi, którzy okrutnie traktują zwierzęta Buziaki, Maria.

    • maszynagocha pisze:

      Ludzie są tacy sami, wbrew pozorom. To ignorancja. Czasem lepiej zabić, niż pozwolić się męczyć (żeby nam mogło się wydawać, że możemy mieć czyste sumienie). Nie jest łatwo żyć w zgodzie z naturą. 😉

  2. Ann pisze:

    Myślę i czuję dokładnie tak, jak napisała w komentarzu Maria.Pozdrawiam.

  3. Angie pisze:

    Znów piękna historia Gosiu! 🙂
    PS. Nawet nie wiesz jak cudownie podziałał na mnie widok śniegu na zdjęciu! Mam tak serdecznie dość tych koszmarnych upałów u nas, ledwo przeżyłam je. Dziś trochę spadła temperatura,
    ” tylko” 28 w cieniu….

  4. Rena Starska pisze:

    Wzruszająca opowieść. Jest w niej dobro i zło jednocześnie. Pierwsze, to Twoje serce i pomoc zwierzakowi, drugie to polowania. Jeśli myśliwi zabijają, by zdobyć pożywienie, to można to zrozumieć. Jednak w większości to mordowanie zwierząt dla zaspokojenia własnej przyjemności, a to jest wielkim dramatem…

    Pozdrawiam serdecznie!

    • maszynagocha pisze:

      Rozmnażając się intensywnie, ratując noworodki, które w naturze nie przeżyłyby, rozwijając medycynę, doprowadziliśmy do tego, że jest nas za dużo. Zajęliśmy tereny życiowe zwierzętom i teraz niestety, regulacja ich populacji jest koniecznością. Potrzebujemy terenów pod uprawy, żeby się wyżywić. W terenie (łowisku) trzeba zostawić taką ilość zwierząt, którą to łowisko jest w stanie wyżywić. Inaczej zwierzyna pochłonie nasze pożywienie. Zostawia się zwierzęta najsilniejsze, do rozmnożenia. Taka jest natura, której jesteśmy częścią. Dla niej pojęcie dobra i zła, w naszym rozumieniu, nie istnieją. Dzięki za komentarz i pozdrawiam. 🙂

  5. violamalecka pisze:

    Fantastyczny pomysł z tymi płatkami…
    Ja nie wiem, czy przyszłoby mi to do głowy.
    Chociaż… w sytuacjach podbramkowych
    też mi się włącza tzw. „burza mózgu” 😉

  6. jacek29 pisze:

    A czy Ty nie studiowalas politologie ,Bo tak ladnie opisujesz????

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s