Ziutek

Obrazek

Zamieszkał u nas całkiem niespodziewanie. Pani Ela przyszła pewnego dnia z kotem i powiedziała –Ciągle tu myszy biegają a trutki strach stawiać przy dzieciach. Kota brakuje, to przyniosłam. Kręcił się u nas od małego, aż wyrósł. Córka do dziś wozi go w wózku dla lalek i kaftaniki mu zakłada. To już lepiej, niech tu myszy łapie.-

            Zakończyła tyradę stawiając na podłodze, spokojnie czekającego na jej ręku, kota. Ten podniósł głowę, spoglądając na mnie złotymi szparkami oczu i z wysoko uniesioną anteną ogona, zbliżył się do mych nóg. Otarł się miękkim bokiem o moją łydkę i owinąwszy się wokół niej, powrócił z drugiej strony.

-O! I już się przyjął.- stwierdziła radośnie pani Ela.

-Ależ to dorosły kot. Przecież zaraz wróci tam, gdzie się wychował. Stąd do was, to nie tak daleko dla kota- głośno wyraziłam swoje wątpliwości.

-E, to go znowu przyniosę, ale u was to zwierzaki lubią być, to pewnie i on zostanie.- Machnąwszy ręką, przekrzywiła głowę z uśmiechem. I tak kot został.

Obrazek

            Nazwaliśmy go Ziutek. No po prostu taki Ziutek z dalekiego sąsiedztwa. Najciekawsze, że nawet nie próbował od nas uciekać. Przykleił się zdecydowanie i na dobre.  Był biały w bure, pręgowane łaty. Grzbiet, ogon i wierzch głowy były bure. Za to cały brzuch i w większości łapy miał białe. Ogólnie sprawiał bardzo eleganckie wrażenie.

Obrazek

Był pieszczochem i uwielbiał wszelkie drapanka

Obrazek

Rozkoszniaczek

Kocisko było towarzyskie i miało poczucie humoru. Trafił do nas, kiedy nasz Jack Russel Terier- Pipek, był bardzo młodym psiakiem i rozpierała go energia. Można powiedzieć, że do kotów miał raczej ambiwalentny stosunek. Bywał niezwykle przyjazny a nawet gotów do zabawy z nimi. Często jednakże, zwłaszcza w parze z rudym jamnikiem szorstkowłosym- Tenorem, potrafił popędzić kotom niezłego kota.

Obrazek

Rozgorączkowany Pipek i filozoficzny Ziutek

Ziutek z filozoficznym spokojem znosił energetyczne gejzery naszego nadpobudliwego teriera. Spokojnie można powiedzieć, że wręcz kpił sobie niejednokrotnie z nerwusa. Chował się w żywopłocie, po drodze do stajni i kiedy Pipuś przebiegał sobie kłusikiem, wyskakiwał nagle, lądując od tyłu, na psim grzbiecie. Psisko wystrzeliwało do przodu, jak torpeda, jęcząc niemiłosiernie i posikując. Orientując się jednakże natychmiast, że to kawał Ziutka, zawracał i warcząc ruszał z odwetem, ale kot dawno już był w innym miejscu, bardzo zadowolony z siebie.

Obrazek

Ciekawe, że Pipek nabierał się na ten kawał regularnie i do tego, zwykle w tym samym miejscu. Jack Russel nie mógł darować kotu, że przyczyniał się do powstawania tak bolesnej plamy na jego psim honorze. Po takim wydarzeniu powarkiwał nerwowo i obnażał zęby, ilekroć spojrzał na kota. Ten siadał sobie na pieńku, albo na skrzyni z owsem w stajni i spokojnie zajmował się swoją toaletą. W trakcie tych zabiegów zerkał na psa nieznacznie, gotów do natychmiastowego działania. Scenariusz ten powtarzał się dość często i niezmiennie.

            Pewnego popołudnia wydarzyło się jednak coś, co sprawiło, że terier odegrał się na kocie za wszystkie upokorzenia. Ziutek znalazł się na parapecie, we wnęce przy schodach wejściowych. Drzwi do pomieszczenia i okno, były jednak zamknięte. Na schodach i pod parapetem usadowiły się trzy jamniki i Pipek, który nerwowo kombinował, jakby tu dostać się na parapet. Kot w desperacji postanowił zeskoczyć przez jamniki, niestety trafił prosto na psy. Powstał nieprawdopodobny kocioł. Co chwila któryś z psów chwytał, próbującego się wymknąć kota. Zanim udało nam się złapać nieszczęśnika i pogonić psy, biedak został poważnie poszarpany. W domu leżał na boku i dyszał. Był pokrwawiony i wyglądał bardzo żałośnie. Długo opatrywaliśmy mu rany. W końcu położony został na poduszce a obok postawiliśmy mu miseczkę z wodą. Nie ruszał się i była obawa, że wszystko nie zakończy się szczęśliwie. Na szczęście następnego dnia miał się już o wiele lepiej. Po kilku dniach doszedł do siebie, choć czas jakiś nosił na sobie strupy, ślad psiej zemsty. Od tej pory rzadko zdobywał się na żarty z Pipka. Zaczął go lekceważyć, traktując jak powietrze. Długo jeszcze łapał myszy w stajni i okolicy. Widać jego tereny łowieckie były bogate, bo nigdy nie próbował zmienić swego miejsca zamieszkania.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Ziutek

  1. ugoldenbrown pisze:

    Świetna opowieść :)) Przede wszystkim potwierdza, że koty i psy mogą zyć we wspólnej przestrzeni, ale najpierw muszą się nauczyć wzajemnej toleracji.

  2. Ann pisze:

    Fajny był ten Ziutek:)

  3. violamalecka pisze:

    I tu kłania się przysłowie:
    Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. 😉
    Koty są charakterne i tajemnicze…
    i ta ich miękkość w poruszaniu się…
    fascynująca.

  4. Angie pisze:

    Moje koty wychowała sunia Saba.Mają już 4 lata i wciąż ” adorują” Sabę, wciąż próbują zdobywać jej względy. Ocierają się o nią, podskakują i naprężają się tak mocno, jakby chciały dorównać jej wzrostem 🙂 Często kładą się obok niej i zasypiają. Zupełnie inne relacje są natomiast między kotami a roczną sunią Abi. Abi to malutki kundelek, psotna, wesoła i czasem niegrzeczna i zaczepna. Drażni koty pogryzając delikatnie im łapki lub ścigając je .Najlepiej radzi sobie z nią Milord, który wyjątkowo nie cierpi takich zabaw i jest zbyt dumny, by jak kocice uciekać; siada na wprost Abi i gdy ta podbiega zrobić mu psikusa, sycząc bije ją łapą :)))

    • maszynagocha pisze:

      Tak jest właśnie z małymi pieskami. Są lekko lub bardzo nerwicowe i zaczepne. Koty tego nie lubią, bo nie wiadomo, czego się spodziewać. Poza tym to kot woli rządzić. 🙂

  5. Jedni pięknie fotografują zwierzęta ,Ty pięknie zwierzęta opisujesz slowem. Dużo miłości w tych opisach.Za to bardzo Ci dziekuję, bo ja też kocham zwierzęta.Pozdrawiam Marysia

  6. Kwiat Lotosu pisze:

    Ziutek – jakbym czytała o moim kocisku, nawet podobieństwo duże, wierzę że dusze zwierząt również się wcielają wielokrotnie i Ziutek zazna nowego żywota…często sobie myślę jaka natura jest okrutna, ale nie ma co oceniać, życie płynie, widocznie tak ma być, ale tulę z miłością jego duszyczkę:)))

  7. kronikaszopa pisze:

    Mam identyczną kocicę. Może nieco mniej ma łatek. Ale zachowuje się bardziej jak “mały piesek” niż jak Twój “filozof”. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s