Kolejny dzień c.d. narodzin Persji

Konie nerwowo postukiwały kopytami w oczekiwaniu na poranny obrok. Świt rozjaśnił prostokąty okien. W stajni robiło się coraz widniej. Z zewnątrz zaczęły dobiegać odgłosy krzątaniny. Klacze wyglądały niecierpliwie na korytarz a źrebaki kręciły się po boksach. Najmłodsza źróbka nasłuchiwała ciekawie. Wszystko było dla niej nowe. Rżenia zniecierpliwionych koni podniecały ją i niepokoiły. Trzymała się blisko maminego boku, podążając za klaczą przy każdym jej ruchu. Do stajni weszli ludzie niosąc wiadra z obrokiem. Na dźwięk otwieranych boksów atmosfera nerwowego oczekiwania wzmogła się. Nasiliły się rżenia i potupywania. Najbardziej zniecierpliwione konie stawały dęba i uderzały w drzwi albo napierały na nie piersią. Pokrzykiwania ludzi podgrzewały atmosferę. Źrebaki chowały się za matkami, „ przyklejone” do ich boków. Co odważniejsze biegały kozłami po boksach, po czym też chowały się za klaczami.

Do pomieszczenia Palety z chowającą się za nią córką weszli dwaj ludzie. Jeden z nich wrzucił do żłobu zawartość plastikowego wiadra. Drugi zbliżył się do boku klaczy i położywszy rękę na jej brzuchu, zsuwał ją powoli w kierunku wymienia. Kobyła stuliła uszy i zerknęła w stronę źrebaka, sprawdzając czy jest bezpieczny przy jej drugim boku.

– Spokojnie Paleta. Sprawdzę tylko czy bardzo twarde masz wymię. Grzeczna babka. No nie jest najgorzej. Źrebak już nad tym pracuje. Będzie dobrze.

Poklepał klacz po łopatce i wyszedł za mężczyzną z wiadrem. Zamknął za sobą drzwi i zwrócił się do swego towarzysza.

– No, to jakie imię damy tej małej? Musi być na P, bo matka Paleta.

Szli korytarzem w kierunku paszarki.

– Może Pajda? Trochę dziwne, ale mogłoby być.

– No nie. Pajda już była w zeszłym roku. Nie pamiętasz?

Przeszli korytarz i znikli za drzwiami. Po chwili wyszli, niosąc pełne wiadra. Kiedy przechodzili obok boksu Palety, zatrzymali się i patrzyli przez chwilę na źrebiczkę.

-Będzie siwa, jak matka- zawyrokował starszy, który wcześniej oglądał wymię.

-To może Persja. Tak trochę po arabsku. Może będzie miała taki arabski bukiet, jak matka- myśl o imieniu dla źrebaka prześladowała młodszego z mężczyzn.

-A wiesz, że nieźle. Niech będzie Persja. No mała to jesteś Persja. Persja, przyzwyczaj się- zwrócił się starszy z uśmiechem do źróbki, która w tym samym momencie kiwnęła głową.

-Patrz zgodziła się. Pewnie jej się spodobało.

Zaśmiali się i poszli do następnych boksów.

„Czego chciały te dziwne istoty?” Źrebak podszedł do drzwi obwąchując ich skraj u podstawy metalowych prętów. „Persja. Dlaczego tak patrzyli na mnie? Co to znaczy Persja?”

Nowo ochrzczona klaczka zawróciła do matki i otarła się o jej bok szukając potwierdzenia, że jest bezpieczna. Klacz podniosła głowę znad wiązki siana i wąchając małą po delikatnej szyjce, zarżała cichutko. Ta podniosła małe, jedwabiste chrapki i zaczęła trykać matkę po szyi i łopatce. Sunąc nosem wzdłuż matczynego boku, dojechała, odwracając się od jej głowy, do ciepłego wymienia. Kobyła znieruchomiała, czując jak córka łapie za sutek wilgotnymi wargami. Odstawiła nogę i czekała aż dziecko zaspokoi pragnienie. Mleko kapało z brody źrebaka. Stara wiedziała, że to nie tylko jedzenie, ale również doskonały środek uspokajający. Ludzie nadal kręcili się po stajni.

Teraz zaczęli wyprowadzać klacze jałowe i te ze starszymi źrebakami na padoki. Drzwi boksów otwierały się po kolei i na korytarzu rozbrzmiewał zwielokrotniony stukot kopyt. Ogólne podniecenie szykujących się do wyjścia zwierząt udzieliło się małej Persji. Skończyła już ssanie i strzeliwszy kilka sztywnych jeszcze kozłów, schowała się za matkę. Stamtąd oglądała stajnię z postawionymi sztywno, wielkimi uszami.

ObrazekPierwszy spacerek

         Zamieszanie trwało czas jakiś, po czym obsługa zabrała się za sprzątanie boksów. Co chwilę ktoś przejeżdżał pełnymi taczkami po korytarzu i wracał po chwili z pustymi. Szczękały widły i szufle szurały po podłodze. Ludzie żartowali, aby umilić sobie niezbyt ciekawe zajęcie i co jakiś czas wybuchali śmiechem. W stajni pozostało jeszcze kilka koni. Oprócz Palety z dzieckiem były jeszcze dwie klacze ze swymi źrebakami. Ta trójka źrebiąt była zbyt młoda, żeby wyjść na wspólny padok. Były jeszcze klacze oczekujące na swoje potomstwo. Tu w każdej chwili można było spodziewać się rozwiązania. Nie ryzykowano więc, bo bezpieczniej oczekiwać porodu w czystym boksie. Te boksy sprzątano przy pozostających w nich koniach. Robili to najbardziej doświadczeni pracownicy.

Schowana za matką Persja zobaczyła jak drzwi ich pomieszczenia otwierają się znowu i wchodzi ten sam człowiek, który przemawiał do niej tak dziwnie.       -No Persja teraz zrobimy wam tu porządek. Będziecie miały świeże posłanko.

Mężczyzna sprawnie zabrał się do roboty. Już po chwili w czystym boksie rozrzucono świeżą słomę.

-A teraz możesz się położyć i niech ci się przyśni szczęśliwe życie. Pamiętaj, że nazywasz się Persja. To był kiedyś wielki i bogaty kraj. Może to imię przyniesie ci szczęście?

Poklepał starą klacz po łopatce, spoglądając na chowającą się za nią źróbkę i wyszedł zamykając drzwi. Na korytarzu czekał już na niego drugi pracownik.

-A ty coś się tak rozmarudził? To już z końmi gadasz? Ludzie ci nie wystarczą? Choć zwijamy się, bo już późno. Chciałbym dzisiaj pojechać do miasta, telewizor naprawić.

-Już idę, idę. To będzie ładna klacz ta Persja. Wiem, co mówię.         Mężczyźni rozmawiając odchodzili korytarzem. Ich głosy oddalały się, aż ucichły zupełnie. W sprzątniętej stajni pachniało dobrym sianem. Źrebaki poukładały się na czystej słomie i posnęły. Klacze skubały pachnące siano ze zwieszonymi głowami. Wkoło zapanował południowy spokój. Mała Persja przespała godzinkę i obudziła się czując głód. Przeciągnęła się i podniosła głowę. Matka zarżała cichutko, widząc zbierającą się do wstania córkę.

         „Ale jestem głodna.” Źrebiczka podeszła prosto do matczynego wymienia. Stara klacz stała nieruchoma, jak posąg. Mała ssała dość długo a kiedy skończyła, przez chwilę trzymała pyszczek z językiem tak, jakby wciąż jeszcze miała w nim sutek. Klacz obejrzała się i szturchnęła źrebaka leciutko w zad. Persja podniosła głowę i ruszyła na obchód boksu. Widząc, że córka już się najadła Paleta wróciła do wybierania porozrzucanego pod żłobem siana.        „Ciekawe, co można znaleźć w tym pomieszczeniu? Czego ta mama szuka na ziemi?” Źróbka podeszła do żłobu i zbliżyła chrapy do maminego pyska. Klacz grzebała mięsistymi wargami w sianie, wyszukując co smaczniejsze kąski. Nie była bardzo głodna. Nigdy nie brakowało jej jedzenia, ale teraz, kiedy karmiła dziecko jadła ciągle. Mała klaczka wzięła do pyska źdźbło siana i memłała je mlaskając.

„Co ta mama w tym widzi dobrego? Takie jakieś suche i nie wiadomo, co z tym zrobić. Nie, wcale mi nie smakuje.” Zaczęła machać głową w górę i w dół, próbując pozbyć się przyklejonego do podniebienia kawałka siana. Udało się w końcu, więc podskoczyła radośnie do góry czterema nogami, robiąc dość nieporadnego kozła. Kiedy opadła, zachwiała się nieco, tracąc równowagę. Machnęła głową i powtórzyła wszystko od początku szlifując ruch, który bardzo jej się spodobał. Przebiegła boks w kilku kozłach i zatrzymała się nagle, nasłuchując. Stara zagadała uspokajająco. Mała Persja ruszyła w kierunku drzwi. Obwąchała okratowany brzeg stukając delikatnie nosem w kilku miejscach. Na chwilę znieruchomiała, nasłuchując odgłosów z korytarza.

„Czy tu nic się nie dzieje? Jest tam ktoś? Chętnie bym się pobawiła.” Zarżała cieniutkim głosikiem. Z jednego z boksów odpowiedział jej podobnie cieniutki głos.

„A, więc jednak są tu jakieś inne dzieciaki” pomyślała i zawróciła na środek pomieszczenia. Okręciła się w kółko i ciężko padła na słomę. Była już dosyć zmęczona. W końcu nie minęła nawet doba od jej narodzin. Po chwili znów zasnęła.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Kolejny dzień c.d. narodzin Persji

  1. Ann pisze:

    Maleństwa zawsze wzruszają. I jak dobrze się to opowiadanie czyta. Dziękuję.

  2. annybloog pisze:

    A ja gratuluję pasji i pomysłu na życie!

  3. Navia pisze:

    Cudnie piszesz 🙂

  4. Pani Peonia pisze:

    Fajnie się czyta twoje opowiadania. :0

  5. Angie pisze:

    Niesamowite to życie koników opisane tak pięknie przez Ciebie! 🙂

  6. Asenata pisze:

    Jak zwykle ciekawie 🙂

  7. SABATOWKA pisze:

    A wiesz, że czyszczenie boksów to praca koncepcyjna 🙂 Kontynuuj opowiadanie, naprawdę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s