Początki samodzielności c.d. narodzin Persji

       Słoneczny dzień powoli dobiegał końca. Konie zeszły się pod bramę prowadzącą na przepędy do stajni. Kręciły się niespokojnie, czując nadchodzącą porę karmienia. W końcu zauważyły zbliżających się od strony stajni ludzi. Podniosło się rżenie. Zwierzęta skupiły się przy wyjściu. Kiedy brama została otwarta ruszyły galopem.

Obrazek

         Persja szybko wysforowała się do przodu i gnała ze stulonymi uszami, nie dając się wyprzedzić innym źrebakom i ciągnąc za sobą siwą matkę. Kiedy dobiegały do stajni, zauważyły że wrota były zamknięte a wokół kręcili się ludzie. Zdezorientowane, zwolniły i wbiegając przed budynek kręciły się przed drzwiami.

         Tu mężczyźni wpuszczali klacze do stajni a źrebaki, przez bramkę obok wypychali na wybieg źrebięciarni. Ludzie w stajni szybko zamykali klacze w boksach, zanim zorientowały się, że nie ma przy nich dzieci. Robota szła sprawnie. Widać było, że pracownicy byli doświadczeni i wiedzieli co robią.

      Rozdzielone konie podniosły larum. Źrebaki rżały piskliwie, podnosząc chwilami świński wrzask. Klacze odpowiadały ze stajni donośnym, wibrującym głosem. Dopadały do żłobów, chwytały w pysk trochę obroku i odchodziły, sypiąc owsem po boksie. Przeżuwały nerwowo, nieruchomiejąc co chwilę i nasłuchując swych potomków. Po czym rżąc głośno znowu ruszały na wędrówkę po boksie.

          Ten wieczór upłynął pod znakiem tęsknych nawoływań między rozdzielonymi matkami i dziećmi. Kiedy pozamykano klacze, trzeba było umieścić rozbiegane i krzyczące źrebaki w źrebięciarni, gdzie postawiono również starą, jałową klacz. Była to bardzo spokojna kasztanka, która nie raz już matkowała odsadzanym od matek źrebiętom.

         Stała teraz przy długim żłobie, który ciągnął się wzdłuż całej, dłuższej ściany biegalni i spokojnie jadła gnieciony owies. Źrebaki biegały zdezorientowane, nawołując wciąż w nadziei, że w końcu przecież mama musi się pojawić.

         Początkowo omijały stojącą przy żłobie starą klacz szerokim łukiem. Przyglądały się jej jednak ciekawie. Powoli podchodzić zaczęły do żłobu, gdzie znajdowały obrok. Brały się za jedzenie, ale przerywały, co chwilę, wracając do nawoływań.

         I tak to jedząc, to płacząc zmęczyły wieczorny obrok, przełamując pomału strach przed nieznaną klaczą. Zaczęły wręcz skupiać się wokół niej, szukając najbezpieczniejszego miejsca. Nie było matki i nie było mleka. Ssanie mogłoby uspokoić skołatane nerwy, ale musiały radzić sobie bez tego.

         Brak poczucia bezpieczeństwa dokuczał im najbardziej. Skupiały się więc blisko siebie, jakby chciały się wesprzeć we wspólnym nieszczęściu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Początki samodzielności c.d. narodzin Persji

  1. Ann pisze:

    Już nie mogłam się doczekać ciągu dalszego, ale jeszcze bardziej będę czekać na opowiadanie o uspokojeniu żalu i emocji matek i źrebiąt.

  2. Angie pisze:

    Przepadam za Twymi opowiadaniami Gosiu! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s