W biegalni, c.d. narodzin Persji

           Persja kręciła się początkowo nerwowo. Szukając matki, obiegła systematycznie całe pomieszczenie. Co jakiś czas stawała, podnosząc wysoko głowę i nasłuchując znajomego głosu. Gdzieś z dala dobiegały podniecone rżenia, ale w ogólnym zamieszaniu nie mogła rozpoznać tego, którego oczekiwała. Podeszła nawet do starej kasztanki. Obwąchała ją ostrożnie, ale dmuchnęła tylko z niesmakiem i odeszła szukać dalej. Zawołała kilkakrotnie, nasłuchując potem uważnie. Matki nigdzie nie było. Rozejrzała się wokół. Wciągnęła powietrze wąchając. Czuła znajome zapachy swoich rówieśników.

          -A więc wszyscy się tu znaleźliśmy i nie ma żadnej mamy- dumała, rozglądając się uważnie.

          -Tamta kasztanowata ciotka mogłaby może wyjaśnić, co tu się dzieje. Powoli podeszła znowu do starej klaczy. Ta nadal niespiesznie wyjadała obrok z długiego, kamiennego żłobu. Źróbka zbliżyła chrapy do jej łopatki. Wąchając szyję rozwarła pysk w geście poddania.

         Kasztanka podniosła głowę, szturchnęła małą po kłębie i cichutko, przyjaźnie zamruczała przez chrapy. Po tym przywitaniu ponownie wsadziła pysk do żłobu. Idąc za jej przykładem, Persja również zajrzała do kamiennej rynny.

             -O, tutaj jest jedzenie. Chyba trzeba by popróbować. No! Całkiem dobre. Nabrała w pysk do pełna i podniosła głowę.

              -Żeby tylko mama była w pobliżu, to nie byłoby tu tak źle- rozważała.

           Żując rozglądała się po dużej biegalni. Reszta młodzików krążyła niespokojnie po przestronnym pomieszczeniu. W powietrzu czuło się wręcz atmosferę niepokoju a nawet przerażenia.

          -Poradzimy sobie jakoś, ale musimy trzymać się razem- skonstatowała. Stanęła wyprężona, podnosząc wysoko głowę. Otworzyła pysk i rozwierając szeroko chrapy zarżała głośno wysokim, wibrującym głosem -Hej mazgaje! Do mnie! Wszyscy razem poradzimy sobie.

             Źrebaki zatrzymały się na moment. To tu, to tam odpowiadać zaczęły na wezwanie. Po kolei zbliżały się do, stojącej obok kasztanki, Persji.

            Ta znowu wsadziła pysk do żłobu, po czym podniosła głowę i żując obrok rozejrzała się po rówieśnikach. Machnęła głową w górę i w dół, po czym strzepnęła mordą na boki. Przełknęła i znów wróciła do obroku.

            Idąc za jej przykładem, źrebaki po kolei podchodziły do żłobu i zaglądały do środka. Podnosiły oblepione płatkami pyski i żując przechodziły w inne miejsce, sprawdzić czy tam jest to samo. Atmosfera zaczęła się uspokajać, choć jeszcze długo w noc rozchodziły się nawoływania stęsknionych dzieci i matek.

         Nigdy już nie poczuły w pyskach słodkiego smaku ciepłego, matczynego mleka. Odtąd tylko woda miała być ich nektarem a zielonka ambrozją. A co z matkami?

         Klacze pozbawione swoich mlecznych stołowników, czuły coraz większy niepokój. Wymiona nabrały niezdojonym mlekiem. Stały się gorące i rozsadzał je ból. U niektórych matek mleko samo kapało a nawet lało się strumieniami.   Wieczorem nie dostały pić, aby ograniczyć produkcję mleka. Póki co, nie na wiele się to jednak zdało. Rano nie dostały również obroku, tylko siano. Były rozdrażnione i niespokojne.

              Pracownicy sprawdzili wymiona wszystkich, pozbawionych źrebaków kobył. Nadmiar mleka został zdojony, ale nie do końca. Potem posmarowano wymiona specjalną maścią i zostawiono je w spokoju. Przez najbliższe trzy dni nie wychodziły na pastwisko.

         Z czasem produkcja mleka zmniejszyła się, aż ustała całkowicie. Klacze oczekiwały na nowe potomstwo. Wszystkie były źrebne.

Obrazek

Na pastwisku

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „W biegalni, c.d. narodzin Persji

  1. Fajne. Czy mogłabyś jakoś pogrupować odcinki o Persji, może osobna kategoria? Moja córka czyta i łatwiej by jej było wrócić w miejsce, w którym skończyła oraz znaleźć kolejną cześć.

  2. Wizja pisze:

    Hej , Ma-go . Zajrzałam i widzę,że u ciebie jest prawie,jak na mojej sawannie . Tam,gdzie zwierzaków tłum, tam żyje się lepiej , zawsze to mówię.

  3. dorotanna pisze:

    dzisiaj dopiero ze spokojem mogłam skupić się na kolejnych odcinkach tej historii. To bardzo piękna opowieść na długie jesienne wieczory …

  4. Liberator pisze:

    Nie myślałaś, żeby zatrudnić się jako scenarzystka Disney’a? ;] Czytając tę historię mam wrażenie, że widzę narysowane źrebaki, które cieszą się narodzinami, rozmawiają ze sobą i jest istna sielanka ;] Naprawdę dobre te historie.

    Swoją drogą jako zwykły mieszczuch chyba mam jedyną okazję dowiedzieć się coś niecoś o tym wszystkim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s