Wielka zmiana, c.d. narodzin Persji

           Pod koniec zimy w życiu końskiej młodzieży nastąpiło kolejne zamieszanie. Przyszła pora na przeprowadzkę klaczek do nowego pomieszczenia. Nie mogły dłużej przebywać razem z ogierkami, które powoli zaczynały „czuć wolę bożą” i niepokoiły koleżanki. Przy tej okazji zrobiono przegląd materiału hodowlanego pod kątem przydatności w stadzie.

ObrazekRoczniaki

         Persja zdawała się nie być zbytnio zadowolona z przenosin. Tuliła uszy i starała się straszyć przeprowadzających konie ludzi. Była już mocnym, niemal rocznym źrebakiem, ciemno szarej maści. Piękną głowę o arabskim wyrazie, zdobiła biała, wąska łysina, sięgająca między chrapy. Biała skarpetka na jednej z przednich nóg dopełniała obrazu.

         Mężczyzna, który pierwszy zobaczył Persję po urodzeniu, patrzył na nią z uśmiechem, mrużąc oczy.

         – Czyż nie jest piękna?- zwrócił się do stojącego obok kolegi.

         – Rozmawialiśmy już o tym. Pamiętasz? Nadal uważam, że jest zbyt ogierza w typie. Niewątpliwie piękna, ale klacz hodowlana musi być typową samicą w charakterze – mówiąc to przyglądał się omawianej roczniaczce przechyliwszy głowę.

         – Jestem przekonany, że nie zakwalifikuje się do dalszej hodowli. Nie będzie u nas matką – dodał jeszcze.

           – Ja bym ją zostawił. Ta kobyła ma charakter – zakończył pierwszy.

         Niestety, zgodnie z przewidywaniami jednego z opiekunów, po przeprowadzonym w stadninie przeglądzie, Persja nie zakwalifikowała się jako materiał na przyszłą matkę stadną. Znalazła się więc w grupie klaczek przeznaczonych na sprzedaż.

           Stadnina borykała się ze sporymi kłopotami finansowymi i zmuszona była pozbyć się części koni. Gdyby nie kiepska kondycja finansowa, nie brakowano by tak młodych koni. Zwykle czeka się aż młodzież podrośnie, bo wiele może się jeszcze zdarzyć, zanim dojrzeją. Dyrekcja stadniny, zmuszona była jednak do tak radykalnych posunięć.

         Wkrótce urządzono aukcję. Wcześniej poinformowano hodowców o terminie owego wydarzenia. W dniu aukcji okazało się, że zjechali się zainteresowani nie tylko z okolicy. Cieszyła się dużym powodzeniem. Hodowcy po kolei przyglądali się przechodzącym roczniakom.

          Wśród obsługi panowała mieszanina radości i smutku. Każdy miał jakichś swoich faworytów. Jeśli zostawali, ludzie otwarcie manifestowali swoją radość. Niestety sporo było również żalu za tymi roczniakami, które miały opuścić stadninę.

         Tak więc niebawem zjawiać się zaczęło coraz więcej kupców. Co tydzień jakieś sprzedane roczniaki opuszczały stadninę, żegnane smutnymi spojrzeniami swoich miłośników.

         Persja wzbudzała spore zainteresowanie wśród kupujących i opuściła miejsce, w którym się urodziła jako jedna z pierwszych. Uznany przez brakujących za wadę, zbyt ogierzy typ klaczy, był jej atutem przy prezentacji. Wychodziła pełna energii, pięknie ustawiona i z ruchem budzącym podziw. Wśród oglądających rozchodziło się westchnienie zachwytu na jej widok. Osiągnięto więc za nią całkiem niezłą cenę.

         Kupił ją bogaty właściciel ziemski, mocnej postury z czerwoną, błyszczącą twarzą. Wyglądał na wiecznie zadowolonego z siebie i pewnego swoich możliwości. Cena go nie przerażała, wręcz przeciwnie sprawiał wrażenie, jakby był dumny, że na takiego konia stać go bez problemu.

         Rozglądał się po wszystkich z uśmiechem, zagadując, co jakiś czas do bliżej stojących osób – A co? Niezła sztuka? Najdroższa. Do bryczki ją zrobię. Dobra będzie. Taka reprezentacyjna. A pieniędzy mi nie szkoda. Stać mnie. Nie? –

         Wepchnąwszy kciuki za pasek od spodni, bębnił po brzuchu pozostałymi palcami z ukontentowaniem. Wkrótce kilku ludzi parało się załadunkiem szpakowatej Persji do nowiutkiej przyczepy do przewozu koni. Trwało to czas niemały, jako że klaczka była konikiem z charakterem i nie zamierzała nikomu ułatwiać tego zadania.

         Śledził te zmagania smutny wzrok opartego o wrota stajni mężczyzny. Gdyby ktoś stał obok niego, mógłby usłyszeć, mimo zamieszania, zdenerwowany i pełen żalu głos – Taka dobra klacz dla tego zadowolonego z siebie ignoranta. Jak można było?

        Nowy właściciel nie był nawet zbytnio zainteresowany rodowodem kobyłki i właściwie wciśnięto mu go na siłę.

         – E, a co mi po tem? Na konia starczy spojrzeć. A tego tam, papierka to przecie nie widać. Na czole jej nie przykleję. He,he, he…- zaśmiał się na koniec, bardzo zadowolony ze swych ostatnich słów.

         Papierek, jak go określił, wziął jednak i złożywszy we czworo schował do kieszeni. Samochód ruszył w końcu a z przyczepy rozlegał się tupot kopyt i pożegnalne rżenie Persji. Tak zaczął się dla niej całkiem nowy rozdział życia.

ObrazekNa paddoku

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Wielka zmiana, c.d. narodzin Persji

  1. Norbert pisze:

    I gdzie to biedne dziewczę trafiło? Do nieokrzesanego buraka, panem każącego się określać.
    I to do bryczki! Przecież ona nadaje się pod siodło!

  2. Justyna pisze:

    :((( Gosiu dałas księżniczkę takiemu burakowi do bryczki:((((( serce krwawi:(((

  3. ugoldenbrown pisze:

    Rozstania zawsze są smutne. Mam nadzieję, że Persja mimo wszystko trafiła dobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s